The ship was the love of my life
,,The ship was the love of my life
We went down together that night
I surfaced and married Michelle
For years I just kissed her goodnight
[...] ''
CZEŚĆ
Spotykamy się dziś z kolejnym postem i na całe szczęście dzieje się to coraz częściej. (i oby tak już zostało). Zanim przejdziemy do zdjęć- dzisiaj jakoś wyjątkowo post o głębszych intencjach. W pewnym momencie, gdy stajemy się coraz starsi zaczynamy szerzej patrzeć na pewne sprawy. Doświadczenia, które nas dotknęły do tego czasu stają się nieodwracalnym skutkiem w nas samych, a jednak trzeba się z nimi zmierzyć. Nie da się ukryć, że krzywdzimy siebie nawzajem. Tylko dlaczego? Nasi najlepsi przyjaciele zamiast nas wspierać, obgadują nas i stają się naszymi wrogami. Ludzie, których kochamy nie szanują naszych starań w jakikolwiek sposób przez co zaczynamy się oddalać. Zamiast cieszyć się nawzajem z czyjegoś sukcesu-życzymy mu porażki. Może jesteśmy za młode by dawać super porady jak sobie z tym radzić- ale jedno jest pewne- nie przejmować się i iść do przodu. (na całe szczęście) my obie raczej nie przejmujemy się zdaniem osób, które patrzą na nas i na bloga jak na nie wiadomo na co. Gdybyśmy zwracały uwagę na to co mówią inni-robiłybyśmy se zapewne zdjęcia i trzymały na komputerach jak było kilka lat wcześniej. Nic nie jest dla szpanu... wszystko jest na celu hobby i doskonalenia samych siebie. Nie skupiając się pesymistycznie- bardzo dziękujemy osobom, które zaglądają tu z czystej ciekawości czy chwalą to co robimy. To bardzo miłe ;)
Na koniec, post nie miał mieć na celu desperackiego wyżalenia, a raczej jako przestroga abyśmy zastanowili się nad tym co robimy. Nie utrudniajmy sobie życia ;)
[...]
Nie zanudzając...
OSTATNI WYPAD NA ZDJĘCIA:































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz